Idź i kochaj

Rób rzeczy szalone, z Bogiem się uda!  (o. Jan Góra)

Temat Boga bywa trudny. Często uważany za tabu, moim zdaniem niepotrzebnie. Tu nie chodzi nawet o wmawianie ludziom na siłę swoich przekonań a raczej zorientowanie się w nich przy miłej rozmowie. Kwestia wiary to ważny element naszego życia i było by fajnie gdyby nasi znajomi, ci nowi i starzy, wiedzieli o niej i ją akceptowali. Przykład z mojego życia. Jeśli kogoś poznam, po jakimś czasie poruszam temat Boga, ponieważ sama poświęcam Mu dużo uwagi i chce dać znać drugiej osobie, że jeśli mamy się polubić, musi zaakceptować to, że do kościoła nie chodzę tylko w niedziele. Reakcje bywają różne. Często spotykam się z uśmiechem i akceptacją, choć nie zawsze. Bywa, że dana osoba chce jak najszybciej zmienić temat, unika go, zamiast w prost powiedzieć, że coś jest nie tak. Że nie wierzy czy nie rozumie mojej wiary. Każda osoba która oddała swoje życie Jezusowi i szczerze żyje tym, da tego świadectwo swoim zachowaniem. Nie można się łudzić, że mimo swojej wiary przy mnie będzie zachowywała się „normalnie”. 

Normalność to pojęcie względne. Czy ktoś kto cieszy się z małych rzeczy jest normalny? Spójrzmy na optymistów i realistów. Dwie skrajności. Czy którąkolwiek z nich można opisać jako normalną? Czy normalne jest przez większość swojego życia być radosnym? A może normalne jest być neutralnym, nie marudzić i nie cieszyć się nadmiernie. Nie znam definicji tego słowa. Słownik podpowiada mi, że normalność oznacza zgodność z normą.  To za mało. Wciąż nic nie wiem na ten temat.  Dlatego ustalam własną granice normy i tą skalą mierzę tylko siebie. Bo przecież każdy jest inny i każdy ma inną definicje. Czy zatem normalne jest wierzyć w Boga? Czy to odstępstwo od normy? Nie w moim przypadku.

Jestem pozytywnie nastawiona na świat. Ciężko jest mi stwierdzić czy należę do większości czy do mniejszości, z prostego powodu. Swój ciągnie do swego. A gdzie spotykam najwięcej takich ludzi? W wspólnotach Kościoła. Bóg daje radość. I to nie jest czcze gadanie i ładne cytaty z Pisma Świętego czy ludzi Świętych. Wystarczy poszukać. Świadectwo takiej radości można odnaleźć wcale nie tak daleko. Ostatnio było mi dane pojechać na spotkanie młodych. Pola Lednickie były wypełnione po brzegi przez młodych ludzi. Tegoroczna edycja przyciągnęła około 75 tys osób w tym mnie. Ciężko jest opisać co się tam dzieje jeśli ktoś nigdy tam nie był. To trzeba przeżyć i samemu zobaczyć. Mi udało się pojechać tam jako tancerka a w dodatku spotkał mnie zaszczyt poprowadzenia modlitwy dla tych tysięcy ludzi. Bóg wie co zrobić by działy się rzeczy szalone. Nawet bym nie pomyślała co może mnie spotkać. Na koniec przesyłam malutką część tego co się tam działo, z ostatnich godzin na Lednicy.