Kocham Cię

Moc pierwszego razu. Pierwsza randka, pierwszy pocałunek, wyznane uczucia w nieznanych znaczeniowo światu słowach „Kocham Cię” czy też pierwsza upojna noc. I po co to komu? Tylko się człowiek zestresuje, a gdy ten pierwszy raz będzie za min nagle bez żadnego napięcia w kółko powtarza -Kocham- i jak profesjonalna pompa ssąco-tłocząca penetruje jamę ustną swojej ofiary… Nie! WYBRANKI! Co za gafa.

Pierwsze razy dają kopa, rozwalają ludzką logikę i wytrącają z równowagi głupie serce. Nawiasem mówiąc, pierwsze razy są do kitu. Z wymienionych w powyższym akapicie „pierwszych razów” żadnego nie wspominam dobrze lub w ogóle nie wspominam. Do dupy z tym (I nie mówię tu o Macieju Dąbrowskim). Jednak nie chcę by straciły na znaczeniu. Są granicą, jasną i klarowną. Motylki w brzuchu to znak ,że nam zależy. I to one wszystko utrudniają. Sprawiają że nie myślimy logicznie a nasze zachowania stają się automatyczne. Albo jesteśmy chaotyczni i nikt nie wie o co nam chodzi albo stoimy jak słup bojąc się ruszyć nawet tym małym palcem u stopy który i tak już jest obolały od porannego kopania w szafkę nocną. Bynajmniej nie celowo.

Jak sobie z tym radzić? Przecież nie chcemy schrzanić sprawy. No bo jak często mamy okazje rozmawiać z miłym i normalnych chłopakiem/dziewczyną? Nie, taką okazje trzeba wykorzystać. W moim przypadku mam odruch automatyczny jak w drugim przykładzie w poprzednim akapicie, stoję i czekam. Nie potrafię się ruszyć, po prostu nijak sobie z tym radzę. -Odwagi!- krzyczy moje serce. -Nie! Bo się ośmieszysz!- odpowiada mózg. Taki dialog wewnętrzny nie ma końca. Twarz robi się czerwona a nogi chcą zawrócić i uciec. Brawo Iza! Tak trzeba radzić sobie z stresującymi sytuacjami.

Co do samego „Kocham” mam duże wątpliwości. Miałam (nie) szczęście mieć kontakt z kimś kto używał tego słowa bo „tak wypada gdy się z kimś spotykasz”. Smutne ale prawdziwe. Wypada, to być szczerym wobec siebie i innych. Zwłaszcza wobec osoby na której nam zależy. Stereotypowe poglądy wcale nie pomagają. Bo nie każda marzy tylko o tym by usłyszeć „Kocham Cię” na trzeciej randce.


Jest też inny rodzaj miłości niż ten który opisałam powyżej. Taka miłość nie potrzebuje słów, choć nie oszczędza się szczerości. Nie potrzebuje też gestów bo są one automatycznym odruchem w potrzebie. To miłość dwóch przyjaciół, matki do swojego dziecka i vice versa. Taka miłość, moim zdaniem, powinna być fundamentem w relacji romantycznej.  W której się wyczekuję, a nie oczekuje. Nagle prezenty nie muszą być drogie a makijaż nie zawsze nałożony. 🙂

Dlatego Kochajmy się, spijmy razem w jednym łóżku lecz pod dwiema kołdrami by tak po Bożemu było, ale też znajmy znaczenie słów które wypowiadamy bo wtedy o zatarcie granicy bardzo łatwo…